czwartek, 6 lutego 2014

Takie tam nudy w szkole XD

                                            / Klaudis

poniedziałek, 3 lutego 2014

... nwm jaki tytuł hah

 Więc tak prosiłam, ale nic to nie dało :( Więc teraz :


Anonimowych komentarzy nie zaliczam, jeśli są bez podpisu !!!

Wystarczy nawet ( w moim przypadku) /K. bo czesem myśle że te komy dodaje tylko jedna osoba ale chyba tak nie jest, co ? i powtarzam pytanie bo jest ważne !

Czy mg zmienić wygląd postaci?

Proszę o odpowiedź bo jeśli nie dostane, nie będzie zakładki bohaterowie... :c
 To na tyle dziś rozdzialik tylko musimy go dokończyć ;)
A i moje gg: 49579755
                                                                                                                        / Klaudis

PS Koffam go <33

niedziela, 2 lutego 2014

                       WELCOME !

Tutaj Łucja.
Znacie mnie zapewne z bloga : >Klik< .
Za prośbą Klaudii będę jej pomagała tutaj głównie pod względem edytorskim  - czyli będę poprawiać jakieś błędy itd. ,ale nie tylko. Będę jej również pomagać w pisaniu :)
Mam nadzieję , że mnie polubicie i dogadamy się jakoś.
Jeśli chcielibyście się o mnie czegoś dowiedzieć, o coś zapytać lub po prostu wam się nudzi to piszcie : D
GG - 48404373

Będę się podpisywać  zazwyczaj Luu : *****
     
         Do na pisanka :)

Szablonik ^.^

Hejo hej !!!
 Śliczny, nie ? szablonik <33 i nagłówek ;3 dzięki Mia♥ I rozdzialik niedługo dodam haha to na tyle haha papa mam niezły humarek

sobota, 1 lutego 2014

Pytanie?

Hej!
 Jak już zauważyliście temat posta, będzie on związany z pewnym pytaniem do Was ;* . Mianowicie:
Czy mogłabym zmienić wygląd postaci? Chodzi mi o to, że np. jak bd robić zakładkę " Bohaterowie" to mg zamiast Jade lub Burkely czy tam kogoś dać zdj innej osoby? Bo ja sb tych bohaterów inaczej wyobrażam i chce się Was zapytać czy mg dać te inne obrazy, no chyba że wolicie żeby w waszej wyobraźni pozostali tacy jacy są... Prosiłabym abyście jak najszybciej odpowiedzieli :)
I sory że ten post jest tak badziewnie napisany ale śpieszyłam się ... A i jeszcze coś. Proszę anonimów o podpisywanie się bo nie bd zaliczała komentarzy :/

niedziela, 5 stycznia 2014

Rozdział 3

 Z dedykacją dla Mia♥
 (Eddie)

 Obudziłem się.Gdy już udało mi się wstać  ubrałem się w mundurek i  umyłem zęby. Usiadłem, aby pomyśleć, bo szczerze nie wiedziałem nawet gdzie jestem. Ok, jest piątek (nareszcie!!!), chyba ok. 7.10, zaraz bd śniadanie. Nagle przypomniało mi się coś. Mianowicie- zakochałem się wczoraj w dziewczynie o której wiem tylko, że mieszka w Londynie, ma 16 lat, starszego brata i siostrę bliźniaczkę  no , i chodzi tutaj do szkoły. W dziewczynie, o której śniłem całą noc. Sny były ... minimum dziwne. Śniłem ,że mnie całuje, przytula, rozmawia, śmieje się ... Cały czas widziałem tylko ją. Dobra, czas się otrząsnąć. Jej rodzice wczoraj mieli wypadek. Musze jej pomóc. No nie muszę, ale BARDZO chcę. Postanowiłem że pójdę do niej teraz, przed śniadaniem i pogadam. Poszedłem pod pokój Joy i dawniej Mary. Zapukałem , a w oddali usłyszałem "proszę" wypowiedziane przez Pat.

(Patricia)

- Hej, jak się czujesz?- Zaczął Eddie wchodząc do pokoju.
- Dobrze. Ja ciebie naprawdę przepraszam ... Jestem tu pierwszy dzień, a już cię obraziłam . Nie powinnam. To przez ten wypadek. Naprawdę mi na tobie zależy.- O cholera, zagalopowałam się, kurde co teraz?- Znaczy nie zależy tylko...- Przerwał mi ....... POCAŁUNKIEM!!! Nie wierze! Jestem w
szoku. Teraz dopiero odczuwam , że go
kocham, ale to wszystko za szybko...
Udało mi się na chwilę przestać o tym myśleć. Eddie świetnie całuje. Gdy już oddałam się całowaniu , po chwili nie wiedziałam jak się nazywam. Po około 10 minutach, usłyszałam czyjeś kroki. Oderwaliśmy się z od siebie z Eddiem.
- Eddie, na razie nikt nie może się o tym dowiedzieć.
- Ale...- Zaczął.
- Eddie proszę, pogadamy później, a teraz ... do szafy. SZYBKO! - Wpakował się do szafy, a ja ledwo zdążyłam ją zamknąć. Przez drzwi weszła Joy.
-Pat, idziesz na śniadanie?
- Tak, zaraz do ciebie dojdę.- Powiedziałam, a dziewczyna kiwnęła głową i wyszła z pokoju. Otworzyłam szafę, w której siedział Eddie i na dzień dobry mnie pocałował.-  Czyli?
- Czyli co?
- Dlaczego mnie pocałowałeś?
- Patricio, kocham cię.- Odpowiedział a mnie zamurowało. Max miał racje że znajdę sobie chłopaka,hah. No właśnie Max... dokończę sprawę z Eddiem, a potem muszę się komuś zwierzyć, bo nie wytrzymam.- Co na to powiesz? Gdy cię zobaczyłem zakochałem się w tobie. W twoim charakterze, w sposobie życia, w tobie.- Nie mogłam więcej wytrzymać, nikt mi jeszcze nie powiedział takich miłych słów. Musiałam go pocałować. Całowaliśmy się równie długo co poprzednio.
-Kocham ciebie- Powiedziałam.
-Ale ja ciebie bardziej- Spojrzałam mu w oczy. Były prześliczne. Jak morska fala...-Idziemy na śniadanie?
- Nie wiem, wole cię niż naleśniki.- Ale przysładzam... Wogle siebie nie poznaje. Może przez to że nigdy się jeszcze nie zakochałam?- Eddie muszę ci coś powiedzieć...
- Masz chłopaka? Tak myślałem.-Powiedział ze smutkiem w tych jego przepięknych oczach.
-Nie, nie mam.
- Narazie. Czemu nikt nie ma się o tym dowiedzieć?
- Eddie, nie wydaje ci się to trochę dziwne, że znamy się dopiero jeden dzień, a już się w sobie zakochaliśmy? Ja nawet nie znam imion wszystkich mieszkańców.
- Wydaje, ale życie jest dziwne, Pat. Kochamy się. Czemu nie możemy chodzić tylko ze względu na innych?- Miał racje, po co komplikuje. Przecież dobrze wiem że nie wytrzymam bez nie go ani godziny.
- Będziesz moim chłopakiem?- Spytałam niewinnie.
- Em .. nie wiem, raczej nie- Powiedział, a potem wybuchnął śmiechem. Ma tak zaraźliwy śmiech że nie mogę się powstrzymać i też się śmieje. Po długiej chwili przestajemy.- Oczywiście że będę, ale pod jednym warunkiem.
- Jakim?
- Ty będziesz moją dziewczyną.
- Dobrze, głuptasie. Jak można by inaczej?
- W sumie to nie wiem.-Powiedział, a my znowu zaczęliśmy się śmiać. Po chwili spojrzałam odruchowo na zegarek.
- Eddie, jest 8:30.
- No to się trochę spóźnimy.-Przyznał Eddie.
 Nie chciało nam się nigdzie iść woleliśmy pobyć razem, sami, no ale cóż musimy iść do szkoły. Wyszliśmy tak, aby nie zauwarzyła nas Trudy i poszliśmy w stronę szkoły. Powolnym krokiem nigdzie się nie spiesząc. W pewnej chwili Eddie złapał mnie za rękę. Popatrzyłam na niego a on na mnie. Czułam się wtedy wspaniale. Nawet nie wiem z jakiej przyczyny. Po prostu byłam szczęśliwa. Blondyn chyba też. Weszliśmy do klasy na drugą lekcje, tak mniej więcej o 9.15. Jak nas zobaczyli zdziwili się i to bardzo. Nie trzymaliśmy się już za ręce.
-No proszę, panno Williamson. Pierwszy dzień szkoły i już spóźniona. Możesz mi wytłumaczyć jaki jest powód twojego spóźnienia. To się tyczy, też do pana, panie Miller.- Powiedział wysoki mężczyzna, chyba dyrektor tej szkoły. My z Eddiem popatrzyliśmy na siebie i zaczęliśmy się śmiać, na co dyro zareagował krzykiem- Nie chcecie mówić to nie !!! Dzisiaj po szkole przyjdziecie do mojego gabinetu i znajdę wam jakąś kare. A teraz siadać!
- Chyba się wnerwił - Powiedziałam szeptem do mojego chłopaka( jak ślicznie to brzmi haha), na co znowu zaczęliśmy się śmiać.
Usiedliśmy do ostatniej ławki i przez całą lekcje gadaliśmy. Co chwile ktoś na nas spoglądał- Joy, Fabian, Jerome, najczęściej, ale Amber,Nina,Mick, Alfie i Mara też często. My się z nich od czasu do czasu śmialiśmy, wyglądali przezabawnie. Dowiedziałam się od Eddiego że ma młodszą siostrę- Kate,która ma 8 lat, a mieszka tylko z mamą, bo jego ojciec zmarł kiedy miał 9 lat. Pochodzi z Kalifornii, a dokładnie z Los Angeles. Mieszka w Hollywood. Szczęściaż. Ja w zwykłym Londynie... Lubi ten sam zespół co ja- Sick Puppies, i kiedyś chodził z Niną, ale gdy przyjechał Fabian zostawiła go. Ja mu o sobie też trochę opowiedziałam, a pod koniec lekcji zapytałam się go:
- Eddie, mogę cię o coś prosić?
- No jasne, skarbie.
- Pojedziesz ze mną do szpitala, do Maxa? Nie chce tam być sama.
-Oczywiście- Objął mnie ramieniem, a wtedy wszyscy na nas popatrzyli. Nie wiem o co im chodziło, ale to było takie śmieszne że zaczęliśmy się z Eddiem dusić od śmiechu. Po chwili wkońcu zadzwonił upragniony dzwonek. Wyszliśmy na korytarz a Eddie pokazał mi moją szafkę.
- Dziękuje- Powiedziałam nagle.
- Za co?
- Za to że jesteś- Pocałowałam go w policzek.
- Tylko tu? - Powiedział z miną przybitego pieska.
- Jesteśmy w szkole...
- I co z tego?- Eddie zbliżył się do mnie i zaczął całować. Znowu mu się dałam. Zaraz wszyscy tu przyjdą i nas zauwarzą. Ale trudno. Nagle usłyszeliśmy głos tego głupiego dyrektora:
- Jesteście w szkole, a nie w jakimś zakichanym klubie dla gówniaży!- Znowu krzyczał. Czy on nie może normalnie gadać?- Oderwaliśmy się z Eddiem od siebie. Rozejrzałam się. Wokół nas na szczęście był tylko dyro.
-Spokojnie. Przecież nie robimy nic zakazanego...- Powiedział blondyn.
- Edisonie, widziałeś kiedyś żeby ktoś wymieniał między sobą ślinę w szkole?- Po tym "Edisonie" i "wymieniał między sobą ślinę w szkole" myślałam że padnę. Śmiałam się i śmiałam.
- I jestem ciekawy co na to twoi rodzice, Patricio? Spóźniasz się, całujesz z chłopakiem w szkole i wyśmiewasz dyrektora?- No właśnie rodzice. Nie mogłam dłużej. Mimo że nie obchodziłam ich wogle, kochałam ich. Wybiegłam ze szkoły, usiadłam na ławce na tyłach szkoły i się rozpłakałam.

(Eddie)

- I jestem ciekawy co na to twoi rodzice, Patricio? Spóźniasz się, całujesz z chłopakiem w szkole i wyśmiewasz dyrektora?- Powiedział ten stary piernik. J a spojrzałem na Pat. Wydawała się bardzo smutna, a po chwili pobiegła w stronę wyjścia. "Wytłumaczyłem" z krzykiem dyrektorowi że widziałem i żeby przestał się przywalać do wszystkiego i pobiegłem tam gdzie Patricia. Zauwarzyłem ją na ławce siedziała i płakała.
- Pat, co się stało?- Nie odpowiadała tylko popatrzyła na mnie- Mogę ci jakoś pomóc?
- Tak, przytul mnie.- Powiedziała. Przytuliłem ją i siedzieliśmy chyba tak z 20 minut. Pat się już uspokoiła więc ponowiłem moje pytanie.
- Powiesz mi, co się stało?
- Bo moich rodziców już ... nie ma.
Zatkało mnie.......

I co? Zadowoleni z rozdziału? Mam niadzieje że tak. Sory że tak szybko ich połączyłam ale nie mogłam już wytrzymać... Od dzisiaj do każdego rozdziału bd min. 1 gif i 1 obrazek ;) Nie mówię kiedy next bo sama nie wiem może być w czwartek a może być za dwa tygodnie.. ;/ OK ja spadam ;***  czekam na komy. I dla zainteresewanych moje gg:49579755

wtorek, 17 grudnia 2013

Rozdział 2

Przepraszam, że tak długooo ... :C Brak wenyy, ale już jest :)

(Eddie)
W końcu znalazłem się w domu. Za co ktoś wymyślił dwu-godzinne kary? Wszedłem i zobaczyłem w salonie jakąś nową dziewczynę. Była śliczna. Miała ciemno bordowe włosy, ciemne oczy i ... była taka ogólnie ładna. "Pewnie ma chłopaka" pomyślałem i poszedłem do pokoju. Zdjąłem to coś (czyt. mundurek) i odpaliłem kompa. Grałem w grę ,lecz po chwili wybrałem się do kuchni po szklankę soku.  Gdy już wychodziłem  usłyszałem głos Joy:
-Eddie, pomóż jej ... -I  jakby ktoś ją uciszył. Nie chciało mi się, ale jednak ruszyłem do salonu. Jestem ciekawy kto to ta "jej". O, może ta nowa. Pogadałbym z nią... Będąc na korytarzu usłyszałem wołanie, tym razem nie do mnie.
-Rusz tą dupę i pomóż mi z walizką-Uuu ostro. Jestem ciekawy komu się dostało. Pewnie Fabianowi albo Alfiemu , bo Jerry raczej nie pozwoli tak do siebie mówić. Haha a jednak, po chwli zauważyłem Jeroma wnoszącego walizkę i tą nową która cały czas  darła się na niego , by uważał. Nieźle. Jestem ciekawy kto to jest. Może jego siostra ... Niee!!! Nie byłaby taka śliczna. Poszedłem do tego salonu.
-Co chciałaś?
-Eee jużż nic.
-Kim jest ta nowa?
-Chodź tu i siadaj. Opowiem ci wszystko. -I gadała o tym że ona, Fabs i Jerry chodzili do szkoły itd. (nie chce mi się pisać więcej xD )  Po ok. 5 minutach zszedł Jerome i pomagał Joy rozwijać swoją wypowiedź.
-Wow, to chyba dla was dobrze że przyjechała, nie?
-I to jak, nasza Trixie jest z nami-Powiedział dumnie blondyn, po czym zaczęliśmy się śmiać.
-Idę do Fabiana zrobić matmę-Oznajmiła szatynka i chciała iść.
-Joy, ale pójdziemy dzisiaj wieczorem do kina, prawda?
-No jasne-Pocałowała go w policzek i zniknęła za drzwiami.
My z Jerrym chwile jeszcze pogadaliśmy, a później włączyliśmy mecz.
-Cześć już wróciłam-Krzyknęła Trudy-Jest już może ta nowa dziewczyna?
-Tak, jest już-Odpowiedział Jerome.
-O, to wspaniale-Ucieszyła się nasza opiekunka.-Leć po nią słońce, zaraz będzie kolacja.
- Dobrze, Trudy- Powiedział blondyn i poszedł w stronę schodów- Trixie, co się stało?
-No.. bo .. ja.. znaczy nie ja...- Powiedziała jakaś dziewczyna ( ta nowa ... a Patricia) przez ... płacz? Nie dziwie się jak zobaczyła Jeroma, haha. Przyszli do pokoju przytuleni do siebie. Czułem się trochę zazdrosny ... nie, to nie możliwe!
- Pat, powiedz, co się stało?- Zaczął Jerome, a ja stałem oparty o stół wszystkiemu się przsłuchując. Wzrok dziewczyny "chodził" po pokoju i nagle zatrzymał się na mnie. Uśmiechnąłem się. Po Patrici widać było, że też chciała się uśmiechnąć ale nie dała rady.
- Proszę, Trixie? Powiedz ...- Znowu strasznie posmutniała.
- No booo... przywieźli mnie starzy i Max.... no i ... oni ... mieli.. wypadek.- To ostatnie słowo powiedziała tak cicho że ledwo co było słyszalne. Jeroma aż zatkało,  a Patricia nie odzywała się i prawie znowu zaczęła płakać. Postanowiłem że pójdę ją przytulić. No co? Na tamtego nie można liczyć... Jak chciałem tak zrobiłem.  Dziewczyna nie otrąciła mnie, wręcz przeciwnie- wtuliła się w mnie. Po 20 minutach DOPIERO była kolacja.
-Patricio, chodź na kolacje.- Powiedziałem do dziewczyny. Nic nie odpowiadała więc spojrzałem na nią. Zasnęła.
- Uuu Eddie przyprowadził sobie dziewczynę-Powiedziała Amber.
-To nie jest moja dziewczyna, Amber-Powiedziałem wkurzony. Chociaż chciałbym... Co? Ja nic nie mówiłem!!!
-Taaa, a ja nie kocham kosmetyków. Przecież pasujecie do siebie!!!
- Na serio?- Usmiechnąłem się.
-Haha, nasz Edzio się zakochał.- Odezwał się Alfie.
-Wcale nie!- Powiedziałem podnosząc głos.
-Kto się zakochał?- Zapytała Mara
-Eddie- Powiedział z chytrym uśmieszkiem Alfie.
-Niee!!!- Wrzasnąłem. Niestety obudziłem Pat.
-Czego tak wrzeszczysz debilu!!! Co ja robię? Puszczaj mnie!!!-No i czar prysł. Kurde ja się w niej chyba na serio zakochałem! Puściłem ją. Ale ona nagle posmutniała. Pewnie przypomniał jej się wypadek...
- Ja ... ja pójdę już do siebie... przepraszam, Eddie-Przeprosiła mnie, tyle że nie wiem za co. Zapytam się jutro...
Poszła do góry. Ja poszedłem na tą kolacje. Wszyscy o czymś gadali, śmiali się itp. ,  natomiast ja nie miałem nastroju ... Zjadłem i poszedłem do swojego pokoju. Włączyłem sobie jakiś film i oglądałem. O 22 Victor zaczął swoje rytuały.
-Wybiła dziesiąta. Macie dokładnie pięc minut, a potem chce usłyszeć jak upada ta szpilka!
Obejrzałem do końca film. Był super.
-Oo, hej Fabian.-Nawet nie zauwarzyłem kiedy przyszedł.
-Hej i dobranoc-Powiedział kładąc się do łóżka.

Ja poszedłem do łazienki się przebrać itd. Wróciłem do pokoju i położyłem się spać. Całą noc śniła mi się tylko jedna osoba.....................Patricia.
(Patricia)
 - Ja ... ja pójdę już do siebie... przepraszam, Eddie-Przeprosiłam go. Kurde, jestem tu dopiero pierwszy dzień, a już obrażam ludzi. Poszłam do swojego pokoju, nałożyłam słuchawki i zrobiłam to co zawsze robię gdy jestem w takim nastroju-oderwałam się od rzeczywistości. Potem przyszła Joy. Wiedziała już o wszystkim. Jerry jej powiedział. Na szczęście. Nie dałabym rady. Jak to możliwe? Nie powiedziałam im wszystkiego.... Może jutro... I z takimi myślami zasnęłam. Nie chciało mi się nawet przebierać. Zasnęłam w mojej skórzanej kurtce, butach i w tym wszystkim co miałam na sobie.


 Wena wróciła!!! Ten rozdział pisałam z dwa tygodnie :/ Polecajcie mnie znaj. albo waszym fanom ;) Next dodam może w niedziele ...ALE NIE OBIECUJE !!! I jeszcze raz przepraszam za taką dłuuuuuuugą przerwę :(
A i jeszcze coś jest kolorowy hah bo mi coś się poprzestawiało ...